Przeciąganie liny to jedna z najstarszych zabaw na świeżym powietrzu i jedna z najprostszych. Potrzebna jest gruba lina, kawałek trawy i kilka osób, które mają ochotę się pośmiać. Dzieci uwielbiają ciągnąć z całych sił, a dorośli chętnie się do nich przyłączają. Ważne, żeby zabawa była wesoła i żeby nikt nie miał poczucia, że przegrywa na zawsze.
Przygotowanie
Wybierzcie miękkie, równe miejsce, najlepiej trawnik, z dala od ulicy i od ostrych przedmiotów. Lina powinna być gruba i gładka, bez węzłów i bez szorstkich włókien, żeby nie raniła dłoni. Na środku liny zawiążcie kawałek kolorowej wstążki. Na ziemi zaznaczcie patykiem linię, którą wstążka ma przekroczyć.
Podzielcie się na dwie drużyny. Dorośli i dzieci powinni być w obu drużynach, żeby siły były wyrównane. Jedna drużyna ciągnie w jedną stronę, druga w przeciwną. Wygrywa ta, która przeciągnie wstążkę przez linię. Kiedy młodsze dzieci mają za mało sił, mogą ciągnąć razem z dorosłym albo stać na początku liny i dopingować innych. Jeśli spotykacie się większą grupą, zróbcie kilka rund, w których skład drużyn się zmienia. Dzięki temu każdy raz ciągnie z tymi, z którymi zwykle przegrywa, i wszyscy mają okazję wygrać. Zadbajcie też o obuwie, które nie ślizga się po trawie.
Dobrze jest umówić się na kilka prostych zasad. Nikt nie owija liny wokół dłoni ani nadgarstka. Kiedy ktoś krzyknie „stop”, wszyscy natychmiast puszczają linę albo ją poluzowują. Na sygnał kończy się runda i zaczyna następna. Dzięki temu zabawa jest bezpieczna i nikt nie musi się obawiać, że upadnie na plecy.
Odmiany zabawy
Można wymyślać różne odmiany. Ciągnijcie linę na czworakach, na jednej nodze albo z zamkniętymi oczami. Zróbcie zawody drużyn rodzinnych: rodzice przeciwko dzieciom, ale rodzice mogą ciągnąć tylko jedną ręką. Śmiech jest gwarantowany, a dzieci często same proponują nowe reguły. Pozwólcie im wybierać, jak to ma wyglądać.
Po zabawie usiądźcie na trawie i napijcie się wody. Porozmawiajcie o najzabawniejszym momencie. Przeciąganie liny jest doskonałe na rodzinne pikniki, urodziny i spotkania z sąsiadami. Wystarczy jedna lina, żeby połączyć ludzi, którzy inaczej mogliby się nie poznać, i żeby podwórkowe popołudnie skończyło się wspólnym śmiechem.